Maj pachnie pierwszą skoszoną trawą.
Wieczorem otula nabrzmiałą od słońca wonią kwiatów. Bzy i wszelkie kwitnące drzewa oszalałe. Zieleń co roku tak zaskakująco bujna i zielona. Bije po oczach kolor rzepaku, rozsadza nozdrza jego zapach w rowerowym pędzie. To, co się teraz dzieje... co to się wyprawia z tą przyrodą! Jak co roku nie mieści się w głowie.
Życie jest pełne i obfite.
I nagle okazuje się, że rozwój jest zgodny z porządkiem świata. Rozwój jest tak po prostu naturalny i potrzebujący czasu. Wsadzone do ziemi i podlewane ziarenka kiełkują. Wyrastają z nich coraz dłuższe, żywo zielone pędy. Wiosną łatwiej o nadzieję i poczucie sensu. Kwitnącą wiosną prościej żyć niż szarą zimą.
Majowe oddechy. Wdech na 1, 2, 3, 4, i wydech 1, 2, 3, 4, 5, 6... Wycisza. Joga relaksuje i satysfakcjonuje. Majowe odkrycia.
16 maja,
rowerami przez Ojców, Dolinę Kobylańską i Bronowice
11 maja,
"kąpiel leśna" ;)
w lesie w Radziszowie
31 maja,
deszczowe bieganie po mokrym Lasku Wolskim
2 maja,
rowerami przez Ojców, Goszczę i Nową Hutę
W maju okazało się, że przez trzy lata (od szlaku Green Velo)
przejechałam na rowerze 5 tysięcy kilometrów :)
![]() |
Komentarze
Prześlij komentarz