Maj pachnie pierwszą skoszoną trawą. Wieczorem otula nabrzmiałą od słońca wonią kwiatów. Bzy i wszelkie kwitnące drzewa oszalałe. Zieleń co roku tak zaskakująco bujna i zielona. Bije po oczach kolor rzepaku, rozsadza nozdrza jego zapach w rowerowym pędzie. To, co się teraz dzieje... co to się wyprawia z tą przyrodą! Jak co roku nie mieści się w głowie. Życie jest pełne i obfite. I nagle okazuje się, że rozwój jest zgodny z porządkiem świata. Rozwój jest tak po prostu naturalny i potrzebujący czasu. Wsadzone do ziemi i podlewane ziarenka kiełkują. Wyrastają z nich coraz dłuższe, żywo zielone pędy. Wiosną łatwiej o nadzieję i poczucie sensu. Kwitnącą wiosną prościej żyć niż szarą zimą. Majowe oddechy. Wdech na 1, 2, 3, 4, i wydech 1, 2, 3, 4, 5, 6... Wycisza. Joga relaksuje i satysfakcjonuje. Majowe odkrycia.