Przejdź do głównej zawartości

Posty

Poza światem

Ponad światem.
Upragniony oddech Tatrami. Wyczekany i wytęskniony.

Powrót na Orlą Perć po trzech latach. Zawrat i Kozia Przełęcz.


Najnowsze posty

Las śpiewał

Najpierw było cicho i ciemno. Strach i gwiazdy.
Potem zaczęło się rozjaśniać i las nucił pierwsze nieśmiałe piosenki.

Las śpiewał.




Wytrwała droga pod górę, żwawym rytmem, w błocie, przy ptasim śpiewie. Chciałam nakręcić komórką, a nagrałam w głowie.
Polana o falujących trawach, jakby traw połonin. Ciepły wiatr, cudowna świeża rześkość letniego poranka.
Inne zapachy w ciemnościach i inne o poranku.



Tej nocy nie spałyśmy wcale. Ekipa wyjazdowa wykruszyła się ze strachu przed burzą. Zostałyśmy z Alą i Renią we trzy. Destynację z Babiej Góry zmieniłyśmy na bezpieczniejszy Gorc. I tak ruszyłyśmy z Krakowa w środku nocy w stronę Rzek. A z mrocznych Rzek prosto na Gorc przez ciemny, groźny las...  Dziewczyńska wyprawa na wschód słońca. 









A gdy już każda z nas w duchu westchnęła z zawodu że nic spektakularnego dziś nie zobaczymy...

Zjawiskowy spektakl chmur i ognistej kuli nas zaskoczył.


W dali zarys Tatr. Niewidoczność Babiej Góry, gdzie miała szaleć burza.
Pojedyncze błyski burzowe w dali.
P…

Szlakiem kwitnących akacji

Mikrowyprawa. Wyczekane bycie w rowerowej drodze. Upragniony nocleg w namiocie, w dziczy i zieleni nad rzeką. Wyszarpana w deszczowej pogodzie majówka końcem maja.


Kwitnącymi akacjami obrośnięte drogi. Akacje przy krakowskiej ulicy Kazimierza nad Wisłą. Akacje przy asfaltowym stromym widokowym zjeździe za Tyńcem. Akacje nad rzeką trzymające się kurczowo brzegu, zwisające nad  przepaścią wody. Po deszczowych wioskach, nad pierwszymi przydrożnymi makami. Akacje wśród gęstych zarośli małomiasteczkowych osiedli. Łapanie zapachu. Czy wpadnie się w rozgrzane akacjowe podmuchy? Czy mimo pogłębionego wdechu słodki zapach nie dotrze do nozdrzy?

Z tęsknoty za przestrzenią

Majowa feeria odcieni zieleni drzew.
W sercu wielka tęsknota za Tatrami. Za skalistymi, potężnymi górami. Za przestrzenią.
Okoliczności i pogoda ciągle nie sprzyja. Szukałam substytutu Tatr.
Samotne skałki i przepaść nad łagodnie zieloną doliną.  Rozległa przestrzeń, aż pociły się ręce. Samotność podkręca adrenalinę i potęguje poczucie zagrożenia.
Okolice Ojcowskiego Parku Narodowego. Tatry pod Krakowem. Dojście od strony Smardzowic. Samotnie odkrywane drogi, ścieżki wśród pól i lasów.  Tego mi było trzeba...



majowy Beskid Wyspowy

Dobra przechadzka na Ćwilin. W świetnym towarzystwie.

majowe oddechy

Maj pachnie pierwszą skoszoną trawą. Wieczorem otula nabrzmiałą od słońca wonią kwiatów. Bzy i wszelkie kwitnące drzewa oszalałe. Zieleń co roku tak zaskakująco bujna i zielona. Bije po oczach kolor rzepaku, rozsadza nozdrza jego zapach w rowerowym pędzie. To, co się teraz dzieje... co to się wyprawia z tą przyrodą! Jak co roku nie mieści się w głowie. 
Życie jest pełne i obfite. I nagle okazuje się, że rozwój jest zgodny z porządkiem świata. Rozwój jest tak po prostu naturalny i potrzebujący czasu. Wsadzone do ziemi i podlewane ziarenka kiełkują. Wyrastają z nich coraz dłuższe, żywo zielone pędy. Wiosną łatwiej o nadzieję i poczucie sensu. Kwitnącą wiosną prościej żyć niż szarą zimą. 
Majowe oddechy. Wdech na 1, 2, 3, 4, i wydech 1, 2, 3, 4, 5, 6... Wycisza. Joga relaksuje i satysfakcjonuje. Majowe odkrycia.