Przejdź do głównej zawartości

Posty

Zaskakujące piękno słowackich gór, czyli jak z ferrat wybrać się w Fatry

Było tak, że pierwotnie marzyły nam się sierpniowe ferraty. Ja miałam chęć na przepaści, łańcuchy i zapierające dech w piersiach ekspozycje.  Orla Perć  na dobre rozpaliła we mnie tęsknoty do wysokogórskich wycieczek... :) Ostatecznie jednak ferraty zamieniliśmy na Fatry. ;) Niepoznane jak dotąd przez nas  żelazne drogi  jeszcze na nas poczekają, a w ten sierpniowy czas daliśmy się zaskoczyć górom słowackim. Ach, co to były za zaskoczenia!... słowackie pranie z okolic Wielkiej Fatry droga dookoła Wielkiego Rozsutca, w tle Stoh Wielki Rozsutec

Pokonanie legendy... czyli cała Orla Perć w jeden dzień (zupełnie niespodziewanie!)

wszystkie pięć stawów widoczne z Koziego Wierchu (kliknij i powiększ panoramę!)  Pierwotnie to właśnie Kozi Wierch miał być naszym upragnionym celem... obowiązkowa fotografia prania - nieco rozmazana w tle - w suszarni w Schronisku w Dolinie Pięciu Stawów Polskich Jeszcze pół godziny temu myślałam, że idąc od Zawratu po Krzyżne wcale nie przeszłyśmy całej Orlej Perci. Byłam przekonana, że ten owiany legendą (ponoć) najtrudniejszy szlak Tatr zaczyna się od Świnicy... Uparcie twierdziłam, że tylko według indywidualnej klasyfikacji Gosi pokonałyśmy w czwartek całą Orlą Perć. Rozmyślałam, że jak tylko uda mi się tego lata przejść odcinek Świnica-Zawrat to będę szczycić się "całą Orlą w jeden sezon". Ku memu wielkiemu zaskoczeniu "indywidualna klasyfikacja Gosi" okazuje się jednak klasyfikacją ogólnie przyjętą... I Świnica wcale nie należy do Orlej Perci. Zatem przeszłyśmy całą Orlą Perć w jeden dzień! tak, tak - to...

Green Velo porady praktyczne

   Jak przygotować się do wyprawy rowerowej  i o czym pamiętać w drodze? Po przejechaniu rowerami 1222 km wzdłuż wschodniej i północnej granicy Polski wzbogaciliśmy się o doświadczenia - którymi chcę się z Wami podzielić. :) Czy warto jechać Green Velo? Czy rowerowa wyprawa to dobry pomysł na wakacje? Wreszcie: jak spakować się na kilka tygodni do rowerowych sakw na bagażniku?...

Kobiety na Kostrzę!

Skoro na całą sobotę można wybrać się na męską wyprawę w dzicz... To czemu by nie wyruszyć na kobiecą wędrówkę po szlakach? - I tak zrodził się pomysł na sobotni babski wypad w góry. ;) pranie i góral pod balkonem (?...) z babskiego wypadu w góry ;) pranie, domek nad piaskownicą i mlecze! Organizacja na szybko, w pośpiechu i trochę po łebkach. Z doskoku, spontanicznie. Jak zwykle - trochę na ostatnią chwilę. Było przepięknie!

Podróż za granicę

Podczas wspólnego wieszania prania (!!!) B. stwierdził nagle: chciałbym ruszyć w podróż... . I we mnie zadrgała taka tęsknota - za podróżą. Nie, nie tylko w Polskę. Nawet nie w góry. Za prawdziwą podróżą za granicę ... Do ciepłych krajów. Do słońca. Do tylko "ciepłym krajom" właściwego odpoczynku. Jak choćby do hiszpańskiego Alicante . I tak zrodził się pomysł, żeby wykorzystać skrawek majówki - w gruncie rzeczy krótszy nawet od przeciętnego weekendu - i... wyjechać za granicę. pranie zza granicy i zza drzew ;) Wariacje na temat destynacji były przeróżne - oscylowały jednak w zasięgu dostępnych nam w tak krótkim czasie kilometrów. Spakowaliśmy się szybko i pobieżnie, gotowi na wszystko . Późnym wieczorem, po przepięknych wydarzeniach dnia sobotniego, wyjechaliśmy z Kocierza.  Wtedy padła ostateczna i nieco szalona decyzja - jedziemy nad Balaton .  i taki zachód słońca podziwialiśmy w ostatni dzień kwietnia nad Balatonem

"Szczyt siarką pachnący"... czyli debiut w "n.p.m"! ;)

Wpis wspomnieniowy - zatem i pranie ze wspomnień. Pierwsze, jakie pojawiło się na fotografii prania - prosto spod ukraińskich połonin Świdowca   Po występie w telewizji - czas na artykuł w gazecie! ;) Wcale nie miałam tworzyć z tej okazji osobnego wpisu. Ale tak mi się zebrało na wspomnienia... Pamiętam moje pierwsze zetknięcie się z Magazynem Turystyki Górskiej "n.p.m."... w "Szwagropolu" z Zakopanego.  To był wrzesień. Te wspaniałe, długie wakacje po maturze. Miałam w sobie dużo tęsknoty do górskich wędrówek i niewiele znajomych podzielających taką pasję. Jedną z tych nielicznych znajomych lubiących chodzić po górach była Klaudia. I właśnie z Klaudią jechałam wtedy na (chyba swoją pierwszą samodzielną?) górską wycieczkę. Tego pięknie słonecznego, wrześniowego dnia weszłyśmy na Grzesia i Rakoń w Tatrach. (Później zdobyłyśmy razem z Klaudią jeszcze niejedną górą... ;) M.in.: ukraińską Bliźnicę w paśmie Świdowca , Wysoką w Pieni...

Fort Winnica wczesną wiosną

Fort 53a - Winnica i  Kawerna Wielkanoc . Razem z ekipą  Planety Dzika  eksplorowaliśmy dzikie zakątki Krakowa. Wczesna wiosna jest idealną porą na urbex. Forty Twierdzy Kraków zwiedzaliśmy z Bartkiem nie raz, tym razem była to jednak wycieczka z innymi pasjonatami urbexu ( polecam poczytać ich wpisy na ten temat ), no i moje zdjęcia prezentują lepszą jakość niż za dawniejszych naszych urbexowych przechadzek. ;)

Pałac w Szczekocinach

Mam takie zdjęcie z dzieciństwa gdzie razem z kuzynkami wychylamy się zza grubych kolumn pałacu.  Pałacu, gdzie moja mama chodziła do szkoły. Lekka mgła wspomnień sprzed lat. Przymykam oczy i widzę. Letnie sukienki. Popołudniowa wyprawa do Szczekocin. Ciepły, wakacyjny dzień. Pewnie niedziela. Zieleń parku. Tajemnicze zakamarki. Wspomnienia zapachów lata. Niedzielny smak lodów z rynku w Szczekocinach. Wtedy gałka lodów kosztowała 80 groszy. Jagodowe na śmietance smakują nadal tak samo niepodrabialnie, sprawdzałam. Tylko ceny już inne.  Chciałam zobaczyć te kolumny ze zdjęcia. Ten tajemniczy pałac i park ze wspomnień i historii rodzinnych. Pewnego szarego, marcowego dnia przy okazji wizyty u rodziny na wsi  odwiedziliśmy opuszczony i zaniedbany Pałac Dembińskich w Szczekocinach. 

Azorskie pranie na szklanym ekranie!

Tego jeszcze nie było!  Żeby fotografię prania z podróży pokazywać... w telewizji?! ;) O naszej podróży na Azory opowiadaliśmy w niedzielę 19 lutego 2017 w TVN24 BiS w ramach cyklu Pokaż nam Świat. Już wcześniej azorskie opowieści pojawiały się na portalu Góry i ludzie , można też było nas posłuchać w krakowskiej Cafe Szafe podczas slajdowiska z Portugalii ...  No i teraz - telewizja! ;) Zapraszam do obejrzenia rozmowy o azorskiej podróży. Wi ęcej prania z Azorów można zobaczyć (i o naszej podróży po Azorach można poczytać) tutaj na blogu . A poza oglądaniem zdjęć prania ;) zapraszam też  do zobaczenia innych moich fotografii --> http://oltarzewska.com.pl

A w listopadzie w Anglii świeci słońce!

23 - 27 listopada 2016 Pranie angielskie, jak malowane - prosto z bristolskiego szpitala: Tradycją powoli stają się końcowolistopadowe "ucieczki do ciepłych krajów"... Rok temu po słońce lecieliśmy do hiszpańskiego Alicante . Dwa lata temu z przytupem rozpoczęliśmy naszą tradycję listopadowych okołoweekendowych podróży: najpierw wygrzewając się w szwajcarskim słońcu nad Renem , a już tydzień później przechadzając się po słonecznych uliczkach Edynburga . I tym razem dobra pogoda towarzyszyła nam zarówno w Bristolu, jak i w Londynie. londyńskie drzewo widok z parku Hampstead Heath (Londyn) Londyn, okolice Hyde Park :) bristolska wiewióra!

Doliny w długich cieniach

 14 - 18 września 2016 A skąd to takie piękne pranie z osiołkiem? No skąd? Prosto z gór wysokich i rozległych... Z kraju, do którego wróciłam po roku . Prosto z realizacji podróżniczych, górskich marzeń sprzed niemal dwóch lat... (Swoją drogą za te "zlimerykowane" górskie marzenia wygrałam świetną książkę! ;)). 

Rybacka wioska na wyspie

31 maja 2016 pranie z Tai O To był poniedziałek, słoneczny dzień. Dobre są poniedziałki w turystycznych miejscach. Odpoczynek po weekendzie. Cisza, spokój. Miasteczka jakby trochę na kacu. Rozlazłe, rozmemłane, w niedospaniu. Ta wioska pachniała swoją rybacką tożsamością. Pustawo było i spokojnie. Na całe szczęście - rybne przysmaki porozwieszane nad korytarzami w ilości minimalnej. Nad korytarzami wśród blaszanych domków na wodzie. Mostki, drewniane przejścia i kładki. Zaułki i labirynty wśród kolorowych łódek. W tle zielone wzgórza, a nad głowami rozpalone słońcem niebo. Ocean Spokojny muskał ciepłą falą betonowy brzeg. Pani codziennie uczyła się po jednym angielskim słówku i zagadała w oczekiwaniu na autobus. Że młodzi wyjeżdżają, kto chce teraz żyć z rybołówstwa. Że tradycja zamiera, a święta bywają, i to piękne. Niedawno, raptem, ledwo co się skończyło. Jedzenie było pyszne! A u nas, jak u nas w Polsce, mamy takie specjalne święta? Festiwale? U nas, u nas...

Skutery i inne chińskie bajery

maj - czerwiec 2016   pranie z Szanghaju Przechadzka ulicami chińskich miast to dla Europejczyka jedna wielka przygoda.. ;) Oto parę obrazków z miast Państwa Środka: Pekin Hangzhou

Wioski zagubione wśród ryżowych tarasów...

czerwiec 2016 pranie w malutkiej wiosce w rejonie Yuanyang To była przepiękna część naszej chińskiej podróży - wizyta w rejonie Yuanyang słynnym z szalenie widokowych tarasów ryżowych. Yuanyang w Yunnanie Co tu dużo gadać, ruszamy ze zdjęciami!

Ucieczka z górskiego więzienia

czerwiec 2016 pranie z okolicy Dali Bardzo chcieliśmy w ramach naszego pobytu w Yunnanie zdobyć jakiś górski szczyt. Turystyka w stylu chińskim to jednak coś zupełnie innego od naszych oczekiwań wobec wycieczek w góry - ciszy, spokoju, kontaktu z naturą. Chińscy turyści lubią, żeby było prosto i łatwo. I głośno, i tłocznie. Mozolne wspinanie się po górskich szlakach zupełnie nie jest popularne. Najpierw zatem chcieliśmy udać się w jakieś dzikie chińskie tereny, nie skażone masową turystyką... Nasze wyobrażenia jednak mocno zweryfikowała rzeczywistość - i trudy podróży po Chinach same w sobie będące wyzwaniem i "mozolną wspinaczką". ;) Dali Korzystając więc z pobytu w Dali, w rejonie Yunnan, postanowiliśmy popatrzeć na okolicę z górskiej perspektywy.

Widziany z bliska, a nie z kosmosu...

... Wielki Mur Chiński zdobyty! maj 2016   pranie prosto z Pekinu, skąd na Chiński Mur wyruszaliśmy ach, pogoda była wyśmienita... Jako, że zdobycie Wielkiego Muru nastąpiło - powstał i limeryk z Wielkiego Muru Chińskiego . ;) Wędrujemy po Chińskim Murze, przyglądamy się niejednej górze. Chińska brać bardzo wesoła, charkania słychać dookoła - to przecież leży w ich naturze!