Przejdź do głównej zawartości

Posty

Zachwycające widoki ze Szpiglasowego Wierchu

Czy jest miejsce, gdzie półlitrowa herbata z cytryną smakuje lepiej niż przy Schronisku w Dolinie Pięciu Stawów Polskich w sierpniowy poranek? Tuż przed wyruszeniem w wysokie góry. Chwila na odpoczynek, zebranie sił, solidne śniadanie, oddech dla oczu.

Wymarzone Rohacze

O Rohaczach pierwszy raz usłyszałam w tamtym roku w "Piątce" . Były to słowa ekscytacji ekspozycją "Orlej Perci Tatr Zachodnich". Pomyślałam wtedy: chcę tam iść! Minął rok, nastał upalny sierpień. Ewa, niezawodna towarzyszka tatrzańskich wędrówek latem 2018, zdała się na mój plan - i ruszyłyśmy. oto i Rohacze: Ostry i Płaczliwy. Widok spod Wołowca. Już po zdobyciu ich, późnym popołudniem.

Rysy!

Tego tatrzańskiego lata po Kościelcu i Świnicy przyszedł czas i na Rysy od polskiej strony. :) 2503 m n.p.m. - słowacki wierzchołek widoczny z 2499 m n.p.m. ;)

Rycerzowa. Jesteśmy deszczem

Po kilku dobrych godzinach wędrówki przez nieustannie deszczowy las, z kałużami w butach i z przemoczonym każdym elementem garderoby, w naszych głowach pojawiło się  nieśmiałe pytanie: "właściwie to... po co?...". Po co tak moknąć? Po co wspinać się w górę po błotnistych strumieniach, żeby zaraz schodzić ostro w dół, tylko dlatego, aby po chwili z powrotem wędrować w górę? To wszystko w strugach deszczu i pośrodku niczego. W sercu zielonego, moknącego z nami lasu. Gdy chwilami przechodziłyśmy przez polany zamiast górskich widoków wokół roztaczała się nieprzebrana mgła. W Bacówkce na Rycerzowej spotkaliśmy jeszcze kilku takich szaleńców, niektórych nawet gotowych dzieci zabrać ze sobą w środku tygodnia na deszczowe wycieczki po górach. ;) Gdy z celu naszej pieszej tułaczki - Soblówka PKS - ruszyłyśmy w stronę cywilizacji powoli zaczynałam rozumieć: "po co". Jaskrawe i tandetne reklamy w zakorkowanym Żywcu już dawały do myślenia. Na stoj...

Świnica. Jesteśmy mgłą

Ciepło krakowskiego wieczoru zaskoczyło. Tramwaje głośno mknęły po torach, samochody rozświetlały czerwcowe ciemności. Ciepło miasta, trochę lepkie i betonowe. To zupełnie inne powietrze od tego w górach: rześkiego i mglistego. Mgła była wszędzie. Otaczała z każdej strony. Wdzierała się we włosy, chłodziła ramiona, osiadała na powiekach.  Jakbyśmy wszyscy byli mgłą.

Kościelec trochę przypadkiem

Tego lata bardzo chcę pochodzić po Tatrach ile można. Nadrobić tatrzańskie zaległości i pospełniać górskie marzenia. Od czasu przejścia Orlej Perci te skaliste góry mocno siedzą mi w głowie...